Mariusz Błaszczak, były minister obrony narodowej, zwrócił uwagę na napięcia w relacjach Warszawa–Kijów związane z decyzjami ukraińskich władz dotyczącymi m.in. nadawania nazw jednostkom wojskowym. Podkreślił, że Ukraina wybrała drogę, w której istotną rolę odgrywają Niemcy, i że — jego zdaniem — to rozwiązanie jest błędne, choć wynika z decyzji podejmowanych na Ukrainie.
Jak argumentował, Ukraińcy mają postrzegać rząd Donalda Tuska jako niesamodzielny, działający według niemieckiej agendy. W tej perspektywie — ocenił Błaszczak — Kijów miał „postawić na Niemcy”, uznając, że to właśnie tam szuka się realnego oparcia politycznego.
„My jesteśmy odpowiedzialni za Polskę”
W rozmowie w programie „Pierwsza Rozmowa Dnia” na antenie Telewizji Republika polityk zaznaczył, że Polska nie powinna przerzucać odpowiedzialności na innych. Jego zdaniem obowiązkiem polskich władz jest dbanie o własne interesy, a w praktyce także pilnowanie kwestii związanych z pamięcią historyczną.
Błaszczak przypomniał, że w jego ocenie konieczne jest wprowadzenie zakazu propagowania banderyzmu oraz — jak to ujął — zrównanie go w dyskursie publicznym z nazizmem i komunizmem. Wskazał też, że osobnym postulatem powinno być zablokowanie wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej, argumentując to ochroną interesów Polski, szczególnie w odniesieniu do rolnictwa.
Spór o pamięć historyczną i kierunek polityki
Przywołane przez polityka napięcia dotyczą też tego, jak w Polsce reaguje się na decyzje ukraińskich władz związane z upamiętnianiem. Błaszczak podkreślił, że nie chodzi wyłącznie o bieżące spory, ale o konsekwentne podtrzymywanie pamięci o ofiarach ludobójstwa.
Zdaniem rozmówcy Telewizji Republika, dopóki nie ma deeskalacji w kwestiach budzących sprzeciw w Warszawie, relacje będą pozostawały napięte. Jednocześnie zaznaczył, że polskie działania powinny koncentrować się na zabezpieczaniu interesów państwa i egzekwowaniu rozwiązania, które — w jego opinii — ograniczają propagowanie skrajnych ideologii.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Kijów stawia na Niemcy. "To jest błąd z ich strony, ale to oni rządzą Ukrainą".
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: Niezależna.pl.
