W materiale Niezależna.pl opisano spór wokół pracy Krajowej Rady Sądownictwa po decyzjach podejmowanych z udziałem ministra Waldemara Żurka. Sędziowie podkreślają, że działania mają ingerować w funkcjonowanie konstytucyjnego organu, a skutkiem mogą być uchwały podejmowane w niepełnym składzie.
Zawieszenie i ograniczenie dostępu do dokumentów
15 czerwca minister Żurek ogłosił „natychmiastowe odsunięcie” sędziego Łukasza Piebiaka od czynności służbowych sędziego Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy. W uzasadnieniu wskazano na „nadzwyczajny ciężar zarzutów”, o których Piebiak ma być „podejrzewany”. Jak podkreślają rozmówcy i komentujący, chodzi o sprawy, w których nie uchylono jego immunitetu.
Po tym ruchu prezydium KRS miało podjąć decyzję o wstrzymaniu Piebiakowi dostępu do wszystkich dokumentów zawierających prawnie chronione dane osobowe. Rada miała jednocześnie potwierdzić, że to skutek zarządzenia ministra. Sam Piebiak mówił, że jego praca w KRS jest „solą w oku” ministra, choć — jak wskazywano — minister nie może tego przyznać, bo zakwestionowałby współpracujące z nim środowisko.
„Jeśli Rada zbierze się w niepełnym składzie, uchwały będą wadliwe”
Sędzia Łukasz Piebiak zapowiedział zaskarżenie decyzji ministra i przekonywał, że Sąd Najwyższy powinien ją zakwestionować. Jednocześnie argumentował, że jego odsunięcie nie ma związku z pracą w KRS, a jeśli rada podejmie uchwały, gdy Piebiak nie będzie mógł uczestniczyć w jej pracach, to takie decyzje mogą zostać uznane za wadliwe.
Wypowiedzi w materiale wskazują również, że nie ma wprost opisanego w polskich realiach rozwiązania, które pozwalałoby pozbawić członka KRS mandatu przed końcem kadencji w sytuacji innej niż — jak podkreślono — zrzeczenie się funkcji albo śmierć. Zwracano też uwagę na to, że zarządzenie ministra ma obowiązywać przez 30 dni, co rodzi pytanie, czy przy kolejnych odsunięciach rada miałaby za każdym razem podejmować decyzje podważające zdolność do działania w pełnym składzie.
W rozmowie oceniano, że uchwały podejmowane w niepełnym składzie mogą podlegać ocenie sądowej, a później również prezydenckiej. Choć pojawia się zastrzeżenie, że jeden głos nie musi zmienić wyniku, to kluczowe jest, w jaki sposób przebiegała procedura.
Blokady kart i wstępu rzecznikom dyscyplinarnym
Osobny wątek dotyczy utrudnień wobec głównego rzecznika dyscyplinarnego i jego zastępców. Z materiału wynika, że ich karty dostępu zostały zablokowane, co uniemożliwia wejście do siedziby KRS, gdzie — jak podkreślano — mają swoje gabinety. Rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab krytykował takie rozwiązanie, oceniając je jako bezprawne i pozbawiające funkcjonariuszy możliwości wykonywania zadań.
W materiale pada też zgryźliwa uwaga sędziego Przemysława Radzika, że „chyba jednak nas się boją”, a także relacja, iż tuż przed końcem kadencji blokowano mu dostęp, po czym otrzymał pismo zobowiązujące do wydania w terminie trzech dni gabinetów i przekazania wskazanej osobie materiałów. Radzik kwestionował podstawy takiego żądania, wskazując, że — według jego oceny — chodzi o uzurpację i działanie sprzeczne z przepisami.
Całość sporu prowadzi do ostrzeżeń o konsekwencje prawne. Wypowiedzi przytoczone w materiale dotyczą ryzyka, że próby ograniczania udziału członków KRS w jej pracach mogą sprawić, iż uchwały podejmowane przez radę będą kwestionowane.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Neo-KRS maszeruje pod rękę z ministrem Żurkiem. Sędzia Schab: to czysta polityczna głupota.
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: Niezależna.pl.
