Serwis wPolityce.pl opublikował tekst Aliny Czerniakowskiej, w którym autorka przeciwstawia „urlopowe lekkie tematy” potrzebie pamięci o wydarzeniach XX wieku. Jej zdaniem to właśnie rocznice mają w Polsce szczególną siłę – wpływają na myślenie i postępowanie, nawet gdy w terenie dominuje lipcowy spokój pól, sadów i prac w gospodarstwach.
Jedną z kluczowych dat przypomnianych w artykule jest 11 lipca 1943 roku, nazywane „krwawą niedzielą”. Ukraińska Powstańcza Armia dokonała wówczas ataku na około sto wsi i miejscowości zamieszkanych głównie przez Polaków w Galicji Wschodniej i na Wołyniu. Autorka podkreśla, że tragedii nie da się sprowadzić wyłącznie do hasła „Wołyń” – chodzi o masowe zbrodnie popełniane na polskiej ziemi kresowej w latach 1943–1945.
„Zbrodnia Wołyńska” i bezsilność pamięci
Alina Czerniakowska opisuje, jak wspomnienia świadków – często jeszcze wtedy dzieci – prowadzą do wniosków, że część tego, co się działo, jest niemal niewyobrażalna. W tekście pojawia się wyliczenie metod mordowania, a także obraz tego, że zbrodnie rozgrywały się w realiach codzienności: wśród prac polowych, przygotowań do żniw, w przestrzeni domów i gospodarstw.
Autorka akcentuje również, że przemoc była planowa i miała służyć nie tylko zabiciu, ale też zasianiu strachu oraz zatarciu pamięci o zbrodni. Zwraca uwagę, że – jak pisze – w części społeczeństwa po latach wiedza o skali wydarzeń pozostaje niepełna, a na Ukrainie stawiane są pomniki związane z Banderą i Szuchewyczem.
Przypadek Zygmunta Rumla i apel o upamiętnienie
W artykule pojawia się także wątek konkretnej osoby: Zygmunta Jana Rumla, poety i żołnierza, absolwenta Liceum Krzemienieckiego. Według opisu został on brutalnie zamordowany 10 lipca 1943 roku – dzień przed apogeum tragedii. Autorka pisze, że Rumel zrezygnował z zbrojnej obstawy i udał się z ramienia polskiego Rządu Emigracyjnego do dowództwa banderowców z SB OUN, aby pertraktować o zaprzestaniu mordowania. W tekście pojawia się informacja, że z nim zginęli także Krzysztof Markiewicz i Witold Dobrowolski.
Alina Czerniakowska przedstawia też apel o domaganie się prawdy i osądzenia zbrodni. Wymienia m.in. stowarzyszenie weteranów, które publikowało stanowisko w sprawie potępienia ludobójstw dokonywanych na Polakach na Kresach Wschodnich. Autorka wskazuje, że jej zdaniem to zadanie dla państwa, historyków i ludzi kultury, ale również dla obu narodów – polskiego i ukraińskiego.
Na koniec autorka zaprasza do filmu dokumentalnego „O Polskę trzeba walczyć”, którego link przytacza w tekście. Pisze, że w drugiej połowie lat 90. jeździła z ekipą filmową śladami swojego ojca, który w 1939 roku służył w 11 pułku ułanów i wraz z innymi żołnierzami znalazł się na drodze agresji ze wschodu. Czerniakowska wspomina także rozmowy ze świadkami historii i podkreśla, że film ma być hołdem oddanym „cichym bohaterom” południowo-wschodniej Polski.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Nie tylko Wołyń. O Polskę trzeba walczyć.
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: wPolityce.pl.
