Sprawa dotyczy wydarzeń opisanych w książkowym wywiadzie z prezydentem RP Karolem Nawrockim. W trakcie kampanii miał on opowiadać o nagłym pogorszeniu stanu zdrowia, a także o tym, że po chwili stracił przytomność i nie pamięta części przebiegu. Z doniesień wynika też, że okoliczności zdarzenia mogą wskazywać na działanie osoby trzeciej.
Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Czesław Mroczek w programie „Tłit” WP ocenił, że przedstawiony opis pokazuje, iż sprawa miała mieć charakter poważny. Zwrócił uwagę, że w opisie pojawia się zagrożenie dla zdrowia i życia prezydenta, a jednocześnie — jego zdaniem — nie widać, by wówczas zapewniono odpowiednią ochronę. Mroczek mówił także, że kwestia tego, jakie mechanizmy ratunkowe zostały uruchomione, budzi kontrowersje, a sprawę powinno wyjaśnić postępowanie prowadzone przez prokuraturę.
Co mówił Nawrocki i kiedy miało dojść do zdarzenia
Chodzi o wydarzenia, do których miało dojść 15 maja 2025 r. Opisywano je jako momenty pogorszenia stanu zdrowia podczas spotkań z mieszkańcami Ząbkowic Śląskich i Dzierżoniowa. Prezydent miał relacjonować, że pod koniec jednego ze spotkań poczuł się źle, poprosił współpracowników o odprowadzenie go do autokaru, po czym położył się i stracił przytomność. Po odzyskaniu świadomości miał nie pamiętać, co wydarzyło się w czasie kilku minut — a jego ubranie i otoczenie miały być wówczas w stanie wskazującym na gwałtowne objawy.
W materiale pojawia się również wątek, że prezydent od początku kampanii słyszał od ochrony ostrzeżenia dotyczące zachowań mogących wiązać się z ryzykiem. W tej narracji przewija się myśl, że zdarzają się sposoby działania, które mogą mieć służyć podtruciu — a kontakt z wąskim polem ryzyka ma być stałym elementem tego typu okoliczności.
Prokuratura: najpierw sprawdzenie, potem decyzja o dalszych krokach
W związku z doniesieniami medialnymi Prokuratura Okręgowa w Świdnicy wszczęła postępowanie sprawdzające z urzędu. Rzecznik tej prokuratury poinformował, że dotyczy ono podejrzeń narażenia ówczesnego kandydata na prezydenta — dziś prezydenta — na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w toku kampanii wyborczej w 2025 r.
Jak zastrzeżono, na tym etapie prowadzone są czynności mające ustalić, czy złe samopoczucie było skutkiem działania osób trzecich i czy w grę wchodzi popełnienie przestępstwa. Jeśli przesłanki zostaną potwierdzone, prokurator ma wszcząć śledztwo. Mariusz Pindera wskazywał, że istotne będzie ustalenie okoliczności i tego, co działo się wtedy wokół prezydenta.
Kontrowersje w tle: brak wcześzego zgłoszenia i pytania o reakcję
W sprawę włączył się także rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński, który w rozmowie z PAP stwierdził, że nie zna sytuacji zgłaszanej wcześniej odpowiednim służbom. Jednocześnie zwrócił uwagę, że jeżeli ktoś podejrzewa zamach na życie, naturalną drogą ma być szybkie zgłoszenie tego odpowiednim instytucjom, w tym policji, oraz podkreślił rolę współpracowników w pilnym zorganizowaniu pomocy medycznej.
Na tym tle Mroczek akcentował, że w sprawie pojawia się pytanie o realne działania ratunkowe w momencie, gdy według opisu istniało zagrożenie. Wskazał też, że prokuratura powinna przesłuchać osoby, które w tamtym czasie były z prezydentem i mogą mieć wiedzę na temat przebiegu wydarzeń.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Podejrzenia otrucia prezydenta. „Niech prokuratura to wyjaśni”.
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: wPolityce.pl.

