Serwis Niezależna.pl publikuje tekst Piotra Grochmalskiego komentujący polsko-niemiecką umowę obronną podpisaną 17 czerwca 2026 roku. Umowę w budynku przy Klonowej 1 podpisali wówczas minister obrony RP Władysław Kosiniak-Kamysz oraz jego niemiecki odpowiednik Boris Pistorius, a autor zwraca uwagę na szerszy kontekst polityczny i sposób doprowadzenia dokumentu do końca.
Grochmalski opisuje wcześniejsze wydarzenia w Berlinie, które – jego zdaniem – nadały podpisanemu porozumieniu „szokujący kontekst”. W relacji pojawia się wątek próby ustawienia krzyża w pobliżu 30-tonowego głazu polodowcowego z Brandenburgii odsłoniętego rok wcześniej, 16 czerwca 2025 roku. Autor wiąże ten epizod z reakcją niemieckiej policji oraz pytaniem skierowanym do Kosiniaka-Kamysza po konferencji prasowej po podpisaniu porozumienia: czy w podobnej sytuacji niemiecka policja zareagowałaby wobec upamiętniania ofiar Holokaustu.
Krytyka trybu procedowania i roli prezydenta
Zdaniem Grochmalskiego problemem nie jest wyłącznie sama treść umowy, lecz okoliczności, w jakich została zawarta. Autor podkreśla, że dokument ma niższą rangę niż traktat, co – jak wskazuje – umożliwiło pominięcie prezydenta i ograniczyło udział parlamentu w procesie. W tekście przywołano też, że Kancelaria Prezydenta miała otrzymać tekst umowy dopiero dzień przed podpisaniem.
W publikacji pada argument, że traktat wymagałby debaty publicznej, procedury ratyfikacyjnej oraz głosowania w Sejmie i Senacie, natomiast rozwiązanie w formie umowy ministerialnej miało pozwolić przejść ten etap. Autor pisze również, że po pierwszej analizie Biura Bezpieczeństwa Narodowego wskazywano „nieadekwatność” części zobowiązań oraz podnoszono zastrzeżenia do art. 7, odnoszącego się do wspólnych operacji i zadań międzynarodowych.
Szerszy spór o kierunek polityki bezpieczeństwa
Grochmalski wiąże podpisane porozumienie z szerszą strategią rządu i z oceną relacji Polski z Niemcami. W jego opinii umowa pogłębia przepaść w relacjach z prezydentem, a ryzyko rośnie także dlatego, że – jak pisze – rząd ma ograniczać własną aktywność w zabieganiu o większą obecność USA, w przeciwieństwie do potrzeb wynikających z położenia Polski na wschodniej flance NATO.
Autor wskazuje także na przykłady napięć w relacjach z Berlinem: m.in. jego zdaniem kluczowe znaczenie miały publiczne wypowiedzi niemieckich przedstawicieli o odpowiedzialności za wschodnią flankę NATO oraz spór wokół działań związanych z Nord Streamem. W tekście pada informacja, że w październiku 2025 roku warszawski sąd odmówił wydania Wołodymyra Żurawlowa ściganego europejskim nakazem aresztowania, a w uzasadnieniu zwracano uwagę na ocenę, czy w grę wchodziły działania w ramach obrony Ukrainy.
Grochmalski kończy tekst w tonie ostrzegawczym: jego zdaniem podpisanie umowy w opisanym trybie i bez „twardych gwarancji” ma znaczyć coś więcej niż sam dokument. Autor stwierdza, że w praktyce Warszawa coraz mocniej wiąże swoje bezpieczeństwo z projektem budowy niemieckiego przywództwa w Europie, a brak równoważnych zabezpieczeń ma zwiększać ryzyko dla Polski.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Bezpieczeństwo Polski w niemieckie ręce. Grochmalski: Tusk pcha nas do katastrofy.
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: Niezależna.pl.

