Serwis Niezależna.pl informuje, że Walcownia Metali „Dziedzice” (należąca do grupy Boryszew) planuje masowe zwolnienia, które mogą dotknąć nawet 200 osób. Według przekazanych informacji chodzi o niemal połowę zatrudnienia, a sprawa zbiega się w czasie z 130-leciem istnienia zakładu.
Pod koniec czerwca pracodawca przekazał stronie społecznej oraz Powiatowemu Urzędowi Pracy w Bielsku-Białej zawiadomienie o zamiarze redukcji. Przy zatrudnieniu na poziomie 447 osób planowane jest zwolnienie 163 pracowników produkcji oraz 37 osób z zaplecza biurowego. Związkowcy wskazują, że działania mają ruszyć na początku sierpnia.
„200 osób to za dużo” – związkowcy prowadzą negocjacje
Przewodniczący „Solidarności” w walcowni Paweł Sroczyński mówi o „smutnym jubileuszu” i podkreśla, że skala zwolnień jest dla załogi szczególnie dotkliwa. Związek deklaruje prowadzenie negocjacji z pracodawcą, z celem ograniczenia liczby osób, które stracą pracę. Jak zaznacza, porozumienie nie ma jeszcze ostatecznego kształtu, ale 200 zwolnionych to jego zdaniem zdecydowanie za dużo.
W przekazie związkowym pojawia się też informacja o odprawach. Zgodnie z ustawą o zwolnieniach grupowych mają być wypłacane należne świadczenia, a jednocześnie trwają starania o korzystniejsze przeliczenie. Ustalono także, że pracownicy w wieku przedemerytalnym mogą otrzymać dodatkową ochronę.
Powody ekonomiczne: energia, wahania rynku i bariery w handlu
Rzecznik prasowy Boryszew S.A., Anna Janocha, wskazuje, że redukcja nie jest skutkiem oceny pracy załogi, tylko powodów ekonomicznych. Wytłumienie problemu ma wynikać z trudnej kondycji sektora hutniczego i przetwórstwa metali w Europie, w tym z rosnących kosztów produkcji. Spółka podkreśla, że wykorzystano już inne możliwości poprawy sytuacji zakładu.
Jako czynniki obciążające wskazywane są m.in. duże wahania cen metali kolorowych, zwłaszcza światowych cen miedzi, a także wzrost cen energii – szczególnie istotny dla energochłonnego przedsiębiorstwa. Wśród powodów podano również cła wprowadzone przez Stany Zjednoczone, co ma ograniczać zamówienia zza oceanu. Do tego dochodzi napięta sytuacja w cieśninie Ormuz, wpływająca na niestabilność cen surowca.
Zarząd deklaruje, że walcownia pozostaje ważnym podmiotem w Grupie Boryszew. Wskazywana jest także nowa orientacja zakładu: rozwój produktów o wyższej wartości dodanej (zaawansowane materiały i specjalistyczne półwyroby), prace nad materiałami przyszłości, w tym stopami bezołowiowymi, a także działania oparte na gospodarce obiegu zamkniętego i recyklingu.
Co to może oznaczać dla regionu
W Czechowicach-Dziedzicach to kolejny sygnał trudnych zmian. Miasto w ostatnim czasie zmagało się już ze zwolnieniami w innych kluczowych zakładach, m.in. w kopalni „Silesia” i w PKP „Cargo”. Według przedstawianych informacji walcownia wciąż należy do największych pracodawców w regionie, dlatego lokalne nastroje są podwyższone.
Szymon Kopeć z Wydziału Promocji Urzędu Miejskiego w Czechowicach-Dziedzicach zaznacza jednak, że miastu nie grozi katastrofa bezrobocia, a sytuacja na lokalnym rynku pracy jest stabilna. Podkreśla również, że ostateczna skala zwolnień w walcowni nie jest przesądzona, bo rozmowy ze związkami trwają. Jeśli do redukcji dojdzie, osoby zwalniane mają być objęte wsparciem dopasowanym do ich kompetencji, a w trudniejszej sytuacji materialnej – pomocą społeczną.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Dramat w Walcowni „Dziedzice”. W 130-lecie istnienia zakładu na bruk może trafić 200 osób.
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: Niezależna.pl.
