W materiale Patryka Gaworskiego opisano, co działo się w śledztwie dotyczącym śmierci posła Łukasza Litewki oraz dlaczego prokuratura ponownie analizuje informacje związane ze sprawcą. Tragedja rozegrała się 23 kwietnia na ul. Kazimierzowskiej, na leśnym odcinku łączącym Dąbrowę Górniczą z Sosnowcem.
Łukasz Litewka jechał rowerem swoim pasem. Z naprzeciwka zjechał rozpędzony samochód osobowy, a czołowe zderzenie miało być na tyle gwałtowne, że polityk zmarł na miejscu mimo szybkiej reanimacji. Auto zatrzymało się dopiero na drzewie.
57-latek z zarzutem, ale jest na wolności
Za kierownicą siedział 57-letni mieszkaniec Sosnowca, wracający po godzinie 13:00 z pracy. W śledztwie ustalono, że był trzeźwy; badania toksykologiczne wykluczyły obecność substancji odurzających. Analiza telefonu kierowcy miała też potwierdzić, że w momencie wypadku nie pisał wiadomości i nie rozmawiał.
Mężczyzna usłyszał zarzut spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym. Prokuratura wskazuje, że grozi mu od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Początkowo trafił do tymczasowego aresztu na trzy miesiące, jednak szybko wpłacono za niego poręczenie majątkowe i wyszedł na wolność. Z uwagi na duże zainteresowanie medialne i krążące w sieci teorie, otrzymał również policyjną ochronę.
Sprzeczne wyjaśnienia i pytania, na które ma odpowiedzieć ekspertyza
Podczas pierwszego przesłuchania 57-latek miał przyznać się do winy, ale jednocześnie przedstawiał linię obrony, którą prokuratura ocenia jako niekonsekwentną. W przekazanych informacjach wskazano, że mężczyzna plątał się w wersji dotyczącej tego, co działo się przed uderzeniem — raz mówił o chwilowym zasłabnięciu lub rozkojarzeniu, innym razem powoływał się na amnezję z momentu zdarzenia.
Zdecydowano się na kolejne, uzupełniające przesłuchanie. Jak podaje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu, prok. Bartosz Kilian, kierowca miał podtrzymywać swoją pierwotną wersję wydarzeń, mimo wątpliwości śledczych. Kluczowy ma być jednak wrzesień, kiedy biegli mają przedstawić szczegółową ekspertyzę dotyczącą rekonstrukcji wypadku. To właśnie ona może doprecyzować okoliczności i zweryfikować przedstawiane przez kierowcę wyjaśnienia.
Sprawa ma też szerszy wymiar społeczny. Po tragedii doszło do pożaru na cmentarzu przy ul. Zuzanny w Sosnowcu — przy grobie śp. Łukasza Litewki. Ogień objął znicze i wiązanki, a uszkodzeniu i okopceniu uległy także sąsiednie nagrobki. Strażacy wskazywali, że prawdopodobną przyczyną było pozostawienie wiązanki zbyt blisko płonącego znicza.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Zaskakujące kulisy śledztwa po śmierci Łukasza Litewki. Sprawca znów w prokuraturze.
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: Niezależna.pl.

