Serwis wPolityce.pl opisał głośną sprawę restauracji „Ciasto i farsz” ze Szczecina, która po kontroli Krajowej Administracji Skarbowej i mandacie za butelkę wody stała się tematem dyskusji w sieci. Zdarzenie dotyczyło momentu tuż przed otwarciem lokalu – gdy jeszcze nie działała kasa fiskalna, a klientka poprosiła o sprzedaż wody.
Restauracja podkreślała w mediach społecznościowych, że kilka minut przed godziną 11:00 lokal był nieczynny, a kasa nie była uruchomiona. W tym czasie doszło do próby sprzedaży butelki wody, która – jak twierdzi lokal – miała wynikać z uprzejmości wobec osoby przychodzącej przed otwarciem. Po chwili okazało się, że była to kontrola z Urzędu Skarbowego, a konsekwencją miał być mandat w wysokości 500 zł.
„Bez biletowania reklama kosztem KAS”
Najnowszy komentarz do sprawy przedstawiła przewodnicząca Związkowej Alternatywy w KAS Agata Jagodzińska. Jej zdaniem doszło do sytuacji, w której podatnik miał uzyskać bezpłatną reklamę swojego lokalu, odbywając się to – według jej oceny – kosztem KAS oraz pracujących w niej funkcjonariuszy i pracowników. Jagodzińska zwracała też uwagę na naruszenie dobrego imienia Krajowej Administracji Skarbowej.
Jednocześnie Jagodzińska wskazała, że restauracja miała organizować sprzedaż w taki sposób, aby w godzinach poprzedzających uruchomienie kasy fiskalnej możliwe było zamawianie zimnej garmażerki. W jej ocenie taka organizacja oznaczałaby prowadzenie sprzedaży bez użycia kasy fiskalnej w przedziale od 10:00 do 11:00, co – jak podkreśliła – stanowi wykroczenie skarbowe, a w określonych okolicznościach nawet przestępstwo skarbowe.
Szerszy problem: przedstawianie kontroli jako „represji”
W komentarzu przewodnicząca Związkowej Alternatywy w KAS odniosła się także do szerszego zjawiska. Zaznaczyła, że według niej osoby, które wcześniej dopuściły się nieprawidłowości w rozliczeniach lub prowadziły sprzedaż z pominięciem kasy fiskalnej, później próbują przedstawiać się jako ofiary „represyjnego systemu”. Oceniła również, że wysokość nakładanych kar bywa na tyle niska, iż nie rekompensuje uszczuplonych należności publicznoprawnych powstałych w wyniku długotrwałych naruszeń.
Jagodzińska dodała, że w jej ocenie w publicznych dyskusjach dochodzi do deprecjonowania funkcjonariuszy i pracowników KAS, a czasem pojawiają się apele o ich symboliczne „piętnowanie”. W jej wypowiedzi pojawił się też apel do Krzysztofa Stanowskiego, który – jak wskazano w materiale – nagłaśniał sprawę, o udostępnienie opublikowanego wpisu.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Afera wokół KAS i butelki wody. Jagodzińska rzuca nowe światło.
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: wPolityce.pl.

