Europa zakorzeniona w wartościach, nie w dekadencji
Wierzę w Europę zakorzenioną w chrześcijaństwie, tradycji i tożsamości narodów. Europę naszych ojców, nie skorumpowaną, zideologizowaną strukturę, którą dziś serwuje nam Bruksela pod niemieckie dyktando. Dzisiejsza Unia Europejska nie jest wspólnotą równych państw – to narzędzie niemieckiego imperializmu gospodarczego, które służy interesom Berlina, niszcząc lokalne kultury, tożsamości i wartości.
Unijne elity latami wspierały Władimira Putina. Finansowały jego machinę wojenną projektami takimi jak Nord Stream, pompując miliardy euro do rosyjskiego budżetu, mimo ostrzeżeń ze strony Polski i krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Ignorowano nas, wyśmiewano – a mieliśmy rację.
Dziś Unia Europejska służy nie wspólnemu dobru, ale dominacji Niemiec – gospodarczej i politycznej. Interesy mniejszych państw są bezlitośnie miażdżone dyrektywami pisanymi pod niemieckie koncerny. Multikulturalizm okazał się katastrofą – Angela Merkel, wieloletnia sojuszniczka Putina, otworzyła granice Europy dla milionów nielegalnych migrantów bez żadnych konsultacji z narodami, które dziś płacą za to cenę. I co słyszymy dziś? Że każda krytyka tej chorej konstrukcji jest „prorosyjska”. To absurd.
Europa destabilizowana przez własne elity
Unia Europejska nie potrzebowała Putina, by doprowadzić do chaosu – sama przez lata osłabiała granice, tłumiła suwerenność państw narodowych i pogłębiała kryzys tożsamości. Ta Unia nie ma nic wspólnego z europejską cywilizacją – to schyłkowe imperium biurokratycznego zamordyzmu.
Donald Tusk rządzi dziś Polską tylko dlatego, że Komisja Europejska latami nielegalnie ingerowała w polskie sprawy, podważając działania konserwatywnego rządu Prawa i Sprawiedliwości. Te same mechanizmy stosuje dziś wobec suwerennych rządów Węgier i Słowacji, które – tak jak Polska – miały odwagę bronić narodowego interesu.
Media w Polsce? Zdominowane przez niemiecki kapitał. To one narzucają narrację zgodną z interesami Berlina, a dziś świętują unijny pakt migracyjny jako „sukces”. Ale to nie sukces – to cios w bezpieczeństwo narodów takich jak Polska, Węgry, Czechy czy Słowacja. Ten tzw. „pakt” zmusza nas do przyjmowania nielegalnych migrantów – wbrew woli obywateli.
Polska nie będzie kolonią Brukseli
Bruksela przedstawia to jako zwycięstwo Tuska, bo być może przez pół roku Polska nie będzie musiała relokować migrantów – o ile łaskawie pozwoli na to unijna biurokracja. Czy to jest suwerenność? Nie. To jest kapitulacja.
Ja opowiadam się za Europą suwerennych narodów. Europą wiary, tradycji i porządku. Europą, w której polska tożsamość jest szanowana, a nie cenzurowana przez brukselskich urzędników.
Nie chcemy czerwonej Europy pod batutą Niemiec. Chcemy Europy zakorzenionej w wartościach – tej prawdziwej, a nie tej z lewicowego snu eurokratów. Czas powiedzieć „dość”.

