Sytuacja związana z Dawidem Kacprzykiem, który ma pełnić funkcję koordynatora SOR w warszawskim Szpitalu Południowym, wywołała polityczną burzę. Janusz Cieszyński, poseł Prawa i Sprawiedliwości, ocenił, że „wymyślono” tę rolę w sposób, który jego zdaniem sprzyja nadużyciom, a sprawa – jak podkreśla – powinna być wyjaśniana bez zamiatania problemów pod dywan.
Kontrowersje wokół pracy i rozliczeń
W sprawie Kacprzyka pojawia się wątek wysokich zarobków oraz sposobu rozliczania pracy na oddziale ratunkowym. Według doniesień, gdy temat zaczęły intensywniej podejmować media i opinia publiczna, w połowie czerwca 2026 roku miał on skorygować około 30 faktur i zwrócić placówce ponad 500 tys. zł. Zastrzeżenia dotyczą jednak tego, że – mimo zwrotów – środki miały wrócić na jego konto, m.in. z uwagi na brak tzw. kauzy fiskalnej.
Kontrowersje obejmują także wcześniejszą aktywność lekarza w innych placówkach. W materiale wskazano, że Kacprzyk miał wykonywać obowiązki również w warszawskim Szpitalu Bródnowskim, nadzorowanym przez mazowiecki urząd marszałkowski, gdzie miał zajmować stanowisko zastępcy koordynatora SOR. Pojawiły się też ustalenia dotyczące wyższych stawek za dyżury w porównaniu z innymi lekarzami z oddziału, które miały być uzasadniane realizacją „dodatkowych zadań”.
„Koordynator SOR to funkcja wymyślona”
Janusz Cieszyński odniósł się do sprawy podczas rozmowy w RMF FM. W jego ocenie działania Donalda Tuska mają przypominać podejście znane z wcześniejszych afer, gdy – jak powiedział poseł – pojawiały się próby zbijania tematu i osłabiania przekazu. Zdaniem Cieszyńskiego, liczenie na to, że uda się „zakrzyczeć” sprawę, ma prowadzić do osłabienia roli sygnalistów, a jeśli nie, to „głowy” – według jego przewidywań – mogą ponosić konsekwencje.
Polityk podkreślił też własne doświadczenia z wysyłania kontroli do szpitali z SOR-ami. Jak stwierdził, w zdecydowanej większości otrzymywał odpowiedzi, że w danej placówce nie ma funkcji koordynatora SOR. Cieszyński skomentował to stwierdzeniem, że rola przypisywana Kacprzykowi została „wymyślona dla złodzieja”, a jednocześnie zwrócił uwagę na to, że jego zdaniem formalne dokumenty mogą nie odzwierciedlać rzeczywistego kierowania oddziałem.
Głosy o błędach w procedurach
W materiale pojawia się również wątek jakości procedur medycznych. Wskazano, że dr Emil Jędrzejewski miał zwracać uwagę na wadliwe wykonywanie procedur na oddziale ratunkowym Szpitala Południowego, a w konsekwencji – na powikłania, które w niektórych przypadkach miały kończyć się śmiercią pacjentów.
Sprawa pozostaje przedmiotem sporów politycznych i zapowiedzi dalszych rozliczeń. Wypowiedzi Janusza Cieszyńskiego pokazują, jak mocno PiS wiąże tę historię z pytaniami o sens i skutki funkcjonowania koordynatora SOR oraz o realny przebieg nadzoru nad pracą oddziału.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: "Funkcja wymyślona dla złodzieja po to, żeby mógł kraść". Poseł PiS mocno o aferze KO.
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: Niezależna.pl.

