Serwis Niezależna.pl publikuje tekst Tomasza Sakiewicza, w którym autor krytycznie odnosi się do afery szpitalnej łączonej z obozem rządzącym. Sprawa — jak podkreśla — ma jego zdaniem szczególnie destrukcyjny charakter dla głównej partii władzy i w jego narracji zaczyna przybierać wymiar quasi-historyczny, nawiązujący do skojarzeń z „klątwą Tutanchamona”.
Obsada stanowisk i chaos wokół kontroli
W tekście pada teza, że nowa placówka miała powstać w warunkach, które od początku budziły wątpliwości organizacyjne: Warszawa ma mieć gęstą sieć szpitali, a problemem miał być raczej brak personelu. Autor opisuje, że obsada stanowisk miała być podzielona między frakcje związane z Rafałem Trzaskowskim oraz Marcinem Kierwińskim. W ocenie Tomasza Sakiewicza o obsadzie stanowisk nie miały decydować kompetencje, tylko „legitymacja partyjna”, co miało przełożyć się na ryzyko braku realnej kontroli.
Sakiewicz wskazuje też na konkretną nominację: stanowisko szefa SOR miało objąć osoby postrzegane jako niedoświadczone, bez specjalizacji — Dawid Kacprzyk miał uzyskać prawo wykonywania zawodu dopiero kilka miesięcy przed objęciem funkcji. Autor wiąże ograniczoną kontrolę z tym, że szef SOR miał de facto sprawować nadzór nad własnymi działaniami.
Intubacja, procedury i możliwe błędy
W publicystycznym komentarzu Tomasz Sakiewicz zwraca uwagę na sytuacje, które — w jego ocenie — mogły mieć związek ze śmiercią pacjentów. Jako przykład podaje intubację. Autor pisze, że do intubacji podaje się leki zwiotczające, a ich złe zastosowanie może prowadzić do śmierci; dlatego według jego opisu generalnie zajmują się tym anestezjolodzy. Sakiewicz twierdzi, że w momencie zdarzeń do akcji miał wchodzić „partyjny młokos”, a anestezjolodzy nie mieli być obecni.
Drugi wątek dotyczy — w ocenie autora — możliwego błędu przy włożeniu sprzętu intubacyjnego: zamiast do płuc powietrze miałoby trafiać do układu pokarmowego, co również może skończyć się śmiercią pacjenta. Tomasz Sakiewicz akcentuje, że tego typu zdarzenia są szczególnie prawdopodobne przy działaniach osoby niedoświadczonej, a także że przy takich nominacjach ryzyko dodatkowo zwiększa brak zewnętrznego nadzoru.
Rezonans dla zmarłych i odpowiedzialność polityczna
Autor odnosi się też do sposobu tłumaczenia sprawy przez przedstawicieli KO/PO. W tekście pojawia się wzmianka o Bartoszu Arłukowiczu, który miał próbować przekonać, że robienie rezonansu magnetycznego martwym ludziom nie jest niczym nadzwyczajnym — Sakiewicz porównuje to do badań mumii Tutanchamona. Autor podkreśla jednak, że w jego opinii celem takich działań nie było uzupełnienie sfałszowanej dokumentacji pacjenta, a także sugeruje, że zaangażowanie w sprawę miało nie wiązać się z kompetencjami świeżo zatrudnionego lekarza.
Końcowe fragmenty tekstu mają charakter ostrzegawczy: zdaniem Tomasza Sakiewicza ewentualne rozliczenie sprawy może mieć konsekwencje polityczne, a pozostawienie jej bez reakcji miałoby działać na niekorzyść formacji. Autor na koniec raz jeszcze wraca do motywu „klątwy” i zestawia go z wieloma problemami, które — w jego narracji — miały składać się na aferę szpitalną.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Klątwa Tutanchamona. Tomasz Sakiewicz o aferze szpitalnej Koalicji Obywatelskiej.
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: Niezależna.pl.
