Serwis Niezależna.pl informuje o zapisach z posiedzenia sztabu kryzysowego z Lwówka Śląskiego, które mają pokazywać skalę problemów po spuszczeniu wody ze zbiornika Pilchowice. Jak podkreślono, w wyniku prowadzonego remontu zapory w dół rzeki zaczęła płynąć zawiesina z dna, co doprowadziło do masowego śnięcia ryb i – według uczestników dyskusji – może stanowić zagrożenie także dla ludzi.
Do ostatniego etapu zrzutu wody, który umożliwił prace remontowe, doszło w miniony weekend. Wówczas, jak relacjonowano, pojawiło się masowe padanie ryb, a jakość wody miała się pogarszać przez transportowany muł. W środę na posiedzeniu sztabu wskazywano, że zagrożone mogą być zarówno wody podskórne i głębinowe, jak i bezpieczeństwo mieszkańców Lwówka Śląskiego oraz miejscowości położonych dalej wzdłuż Bóbr.
„W rzece przy zaporze nie ma w ogóle tlenu” i plan na odłowy
Podczas spotkania poruszano także kwestie natleniania wody i monitoringu. Padło dramatyczne stwierdzenie o braku tlenu w rzece przy zaporze. Zwracano uwagę, że jakość wody cały czas się pogarsza i spływa z nurtem rzeki, a dopiero w trakcie działań rozważano, jak skutecznie poprawić jej parametry. Powiatowa straż pożarna miała wskazać, że dysponuje sprzętem, który w tej sytuacji nie rozwiąże problemu, bo „będzie to mielenie wody”.
W rozmowach ważny był również temat odłowu martwych ryb i zabezpieczenia ekosystemu. Wymieniano, że zbyt mało osób miało zajmować się zbieraniem ryb zarówno przy zbiorniku, jak i w dalszym biegu rzeki. Związkowcy wędkarscy przekazywali, że eksperci mogli wcześniej zakładać odławianie ryb przed spuszczeniem wody na większą skalę. W trakcie posiedzenia wskazywano też na działania techniczne: siatkę na ryby zainstalowaną przez inwestora, która – według relacji – była jednak za wysoko i nie obejmowała całego lustra wody.
Skala mułu i ostrzeżenia: problem może trwać do ponownego zapełnienia
Najmocniej dyskutowano o tym, jak długo potrwa spływ mułu. Jeden z uczestników miał ocenić, że może to być około 8 mln ton i że sytuacja może utrzymywać się nawet przez dwa lata. Wskazywano, że kolejne opady będą wypłukiwać nagromadzoną w zbiorniku zawiesinę i podtrzymywać problem. W rozmowach pojawiła się informacja, że całkowite rozwiązanie ma nastąpić dopiero po ponownym zapełnieniu zbiornika, które zaplanowano na okres po zakończeniu remontu – za dwa lata.
Wątek działań administracji i badań środowiskowych również wybrzmiał w trakcie posiedzenia. Zwracano uwagę, że próbki z rzeki Bóbr miały być pobrane dopiero we wtorek, a w środę nie przedstawiono pełnej analizy. W komunikacji ograniczono się do informacji o nasyceniu wody tlenem, a dopiero później miały ruszyć kolejne ustalenia związane z działaniami ostrzegawczymi i sposobem ograniczania skutków.
WIOŚ, inspektorat sanitarny i kolejne spotkanie sztabu
W toku dyskusji wskazywano na opóźnienia po stronie instytucji zaangażowanych w ocenę stanu środowiska. Inspektorat Sanitarny – po rozmowach – miał obiecać dopiero komunikat ostrzegawczy. Zapowiadano także rozważenie dodatkowych środków zabezpieczających, takich jak ustawienie siatek i specjalnych zapór, a wojewoda dolnośląska Anna Żabska miała podkreślać, że kluczowe jest zintensyfikowanie odłowu i wprowadzenie ostrzeżeń dotyczących korzystania z rzeki dopiero po wykonaniu badań, które w tym momencie nie były jeszcze zrealizowane.
Sztab kryzysowy, mimo narastającej skali zagrożeń, miał zwołać kolejne spotkanie na piątek na godzinę 11.00.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Porażające nagrania ze sztabu kryzysowego. Miliony ton toksycznego mułu zaleją rzekę Bóbr.
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: Niezależna.pl.

