W materiale opublikowanym 21 lipca 2026 r. opisano sytuację pacjentki z rozpoznanym rakiem piersi, która z jednego z łódzkich szpitali miała zostać odesłana z powodu braku środków na rozpoczęcie leczenia. Wskazywany jest planowany termin startu terapii na I kwartał 2027 r.
Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi miał – jak wynika z opisu sprawy – wstrzymywać przyjęcia nowych pacjentów do programów lekowych. Informacje o kierowaniu chorych do oddziału wojewódzkiego NFZ pojawiały się w kontekście onkologii, ale także innych dziedzin, gdzie realizowane są programy lekowe.
„Brak możliwości sfinansowania kolejnych świadczeń”
Według relacji przytoczono pismo z pieczątką poradni onkologicznej CSK UMED w Łodzi, w którym pacjentka, u której rozważana jest kwalifikacja do programu lekowego dla chorych na raka piersi, miała zostać poinformowana o braku możliwości sfinansowania kolejnych świadczeń. W piśmie podawany ma być także termin rozpoczęcia leczenia – I kwartał 2027 r. – pod warunkiem zmiany warunków finansowania programu.
W tej sprawie pojawia się również wątek potwierdzeń po stronie NFZ. Fundusz miał wskazywać, że otrzymał zgłoszenia dwóch pacjentów z kierowaniami do programów lekowych i odesłał ich do łódzkich szpitali, a jednocześnie nie otrzymał informacji o wstrzymaniu pacjentów do programów lekowych ze strony CSK UMED.
Apel izby lekarskiej i stanowisko szpitala
Ograniczenia miały dotyczyć nie tylko onkologii. Okręgowa Izba Lekarska w Łodzi skierowała do szefa łódzkiego NFZ apel, w którym podniesiono, że przekroczenie limitów finansowych danej placówki nie powinno prowadzić do dodatkowego ograniczania pacjentom dostępu do terapii w ramach programów lekowych.
CSK UMED w Łodzi opublikował oświadczenie, w którym podkreśla, że realizuje świadczenia w ramach programów lekowych, kwalifikując i przyjmując pacjentów według zasad, z zachowaniem kolejności wynikającej z list oczekujących oraz w ramach limitów finansowanych przez Łódzki Oddział Wojewódzki NFZ.
Spór polityczny: oskarżenia i odpowiedzi
Sprawa szybko stała się przedmiotem wzajemnych zarzutów politycznych. Janusz Cieszyński, były wiceminister zdrowia, określił sytuację jako odmowę leczenia raka piersi, wskazując na odpowiedzialność za finansowanie terapii. W tle pojawiają się także odpowiedzi przedstawicieli innych środowisk politycznych, które kwestionują przekaz o skali problemu oraz podkreślają, że twierdzenia nie mają potwierdzenia w faktach.
Na tym etapie kluczowe pozostają rozbieżności między informacjami przekazywanymi pacjentce a ustaleniami i stanowiskiem NFZ oraz szpitala w Łodzi, zwłaszcza w zakresie tego, czy i dlaczego kwalifikacja do programu miała zostać przesunięta na 2027 r.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Kobieta z rakiem piersi odesłana z kwitkiem, bo zabrakło pieniędzy. "Leczenie ma zacząć się w 2027".
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: Niezależna.pl.

