Serwis wPolityce.pl relacjonuje, że w ostatni czwartek w Radomiu z udziałem prezydenta Karola Nawrockiego odbyły się obchody 50. rocznicy Protestu Robotniczego w czerwcu 1976 roku. Kulminacją uroczystości była msza odprawiana przez radomskich biskupów, wręczenie odznaczeń państwowych bohaterom tamtych dni oraz wystąpienie głowy państwa.
W swoim wystąpieniu Nawrocki nawiązał szeroko do wydarzeń, które poprzedziły robotnicze protesty w Radomiu, a także – jak podkreślał – w innych miejscach kraju. Zwrócił uwagę, że ówczesne władze komunistyczne już wcześniej miały zdawać sobie sprawę z narastających problemów gospodarczych, a mimo to miały utrzymywać narrację sukcesu. Prezydent mówił o manipulowaniu danymi statystycznymi oraz o propagandzie, która – jego zdaniem – miała trafiać do społeczeństwa poprzez prasę, radio i telewizję.
Od kredytów po społeczne oburzenie
Karol Nawrocki przypomniał, że w tle ówczesnych decyzji miało pojawić się zagraniczne zadłużenie, a próby utrzymania wiarygodności gospodarki miały opierać się m.in. na licencjach i produkcji towarów kojarzonych wcześniej z Zachodem. Jak opisywał, gdy nadszedł moment spłacania kredytów w „twardych” walutach, zabrakło środków, co doprowadziło do kryzysu. Wówczas – według prezydenta – skutki nieudolnych rządów próbowano przerzucić na Polaków, stosując drastyczne podwyżki cen podstawowych artykułów żywnościowych.
Prezydent wskazał też na towarzyszącą tej zmianie narrację o rzekomych konsultacjach społecznych, co miało wywołać ogromne oburzenie i w konsekwencji uruchomić strajki. W Radomiu protesty miały mieć szczególnie dramatyczny przebieg: na ulicach pojawiło się kilkanaście tysięcy robotników z dużych radomskich zakładów, m.in. Łucznika, Radoskóru, RWT oraz Zakładów Naprawy Taboru Kolejowego. Podpalono Komitet Wojewódzki PZPR, a następnie – jak mówił Nawrocki – do miasta ściągnięto funkcjonariuszy i oddziały ZOMO z sąsiednich województw, co oznaczało pacyfikację protestów.
„Władza upadnie prędzej czy później”
Karol Nawrocki kontynuował wątek represji po stłumieniu ulicznych manifestacji. W jego relacji rozpoczęły się aresztowania prowadzone na podstawie wcześniej wykonanych zdjęć oraz doniesień agentury. Miałe być prześladowanych setki osób, pojawiły się też ofiary śmiertelne. Wymieniał również mechanizm pozbawiania pracy i tzw. „wilczych biletów”, co – według prezydenta – sprawiało, że część protestujących przez długie miesiące, a nawet lata, nie mogła znaleźć zatrudnienia.
Wątek Radomia został przez prezydenta rozszerzony o ocenę polityki prowadzącej do ograniczania rozwoju miasta. Jak podkreślił, Radom miał zostać „miastem z wyrokiem”, a inwestycje miały zostać zahamowane. Prezydent zwrócił przy tym uwagę na symboliczny wymiar budowy komendy wojewódzkiej milicji.
Przechodząc do współczesności, Nawrocki powiedział, że historia ma być „nauką dla narodu polskiego”, a władza, która – jego zdaniem – zabija prawdę propagandą i wykorzystuje instytucje do walki z tymi, którzy upominają się o godność, „upadnie prędzej czy później”. W wypowiedzi pojawiły się też odniesienia do działań obecnej władzy, które – jak podkreślano podczas uroczystości – w jego ocenie przypominają mechanizmy znane z lat 70. Wskazywano m.in. na zadłużanie państwa, wszechobecną propagandę sukcesu oraz wykorzystywanie prawa i służb do ograniczania sprzeciwu.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Nawrocki: Władza zrzucająca skutki złego rządzenia upadnie.
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: wPolityce.pl.

