Serwis Niezależna.pl publikuje komentarz Tomasza Sakiewicza dotyczący możliwych konsekwencji tzw. afery szpitalnej dla obozu Tuska. Autor podkreśla, że sprawa przebiła do szerszej opinii publicznej i coraz trudniej jest utrzymywać przekaz tylko w wąskich kręgach.
Zdaniem Sakiewicza sytuacja różni się od wcześniejszych głośnych afer, które – jak wskazuje – wybuchały głównie wtedy, gdy dochodziło do sporów wewnątrz systemu medialnego. Dziś, według niego, duża część obiegu medialnego znajduje się poza kontrolą obecnego obozu władzy, a bańki informacyjne stopniowo się rozszczelniają. Autor wiąże to m.in. z rozwojem mediów prywatnych i zniszczeniem mediów publicznych, które określa jako „kotwicę” dla nieliberalno-lewicowego przekazu.
„Afera jest już poza bańką”
Tomasz Sakiewicz ocenia, że ponad dwie trzecie Polaków słyszało o tej aferze i może mieć wątpliwości co do zachowania elit władzy. Zwraca też uwagę, że wcale nie musi to oznaczać gwałtownego spadku poparcia dla koalicji rządzącej, ale w jego opinii poparcie dla Koalicji Obywatelskiej oscyluje wokół 30 proc., a w ostatnich tygodniach ma spadać w wielu sondażach.
Autor wskazuje ponadto, że trwałość poparcia ma wynikać z kanibalizacji mniejszych koalicjantów oraz z dyscypliny w szeregach Koalicji Obywatelskiej i jej działaczy, opartej – jak pisze – na założeniu, że tylko Donald Tusk ma decydować o tym, kto będzie posłem. W jego ocenie to podejście utrzymywało porządek w koalicji, ale wraz z wyborami ma się to zmienić, bo „nie będzie po co zostać”.
Ryzyko dla koalicjantów i „krótsza kołdra”
Sakiewicz zaznacza, że coraz mniej popularny społecznie obóz władzy mógłby dysponować – jego zdaniem – maksymalnie 200 mandatami poselskimi dla wybranych. Jak podkreśla, oznacza to możliwe koszty także dla PSL, którego udział w koalicji może wiązać się z utratą samorządów „na zawsze”. Według autora sytuacja ma sprawić, że rządowa „kołdra” będzie coraz krótsza, a kolejne afery mogą przynosić stronie rządzącej coraz dotkliwsze skutki.
Komplikacje ma też przynieść – w ocenie Sakiewicza – kwestia współpracy z ugrupowaniem Pełczyńskiej-Nałęcz: autor pisze, że Tusk nie ma „oferty” dla tego środowiska, a ewentualne miejsca na listach miałyby mieć charakter pozorny. Jeśli zabraknie posłów z tego ugrupowania, może to – w jego interpretacji – zagrażać większości.
Co dalej: wybory albo zmiana w rządzie
Na koniec Tomasz Sakiewicz stawia tezę, że scenariuszem staje się odpływ lub ucieczka – w jego ujęciu raz już zrealizowana – choć zaznacza, iż ucieczka za granicę może okazać się trudna. Jednocześnie dopuszcza wariant „mocnej zmiany w rządzie”, choć ocenia, że mogłaby ona nie uspokoić sytuacji, a raczej rozchwieje system. W jego przekonaniu niezależnie od tego, którą drogę obierze strona rządząca, sprawy zmierzają w stronę „równi pochyłej”.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Nie uratują się. Tomasz Sakiewicz o konsekwencjach afery szpitalnej dla obozu Tuska.
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: Niezależna.pl.

