Serwis Niezależna.pl opisuje sytuację finansową PAŻP, w której agencja – jak wskazuje tekst – dysponuje środkami na najwyżej dwa, góra trzy miesiące działania. Tę presję ma pogłębiać zamrożenie środków z opłat nawigacyjnych, wynikające z prawnego sporu, w którym chodzi o roszczenia po stronie firmy Pfizer. W materiale zwraca się też uwagę, że polski rząd miał zostać zaskoczony konsekwencjami takich działań.
Autor publikacji podkreśla, że roczne potrzeby budżetowe PAŻP sięgają 1 mld zł, a jednocześnie przepisy nie przewidują mechanizmu, który pozwalałby na szybkie, bezpośrednie dofinansowanie agencji ze skarbu państwa. Wskazano, że art. 7 ustawy o PAŻP ma stanowić, iż Skarb Państwa nie odpowiada za zobowiązania agencji, a agencja nie odpowiada za zobowiązania Skarbu Państwa. PAŻP prowadzi samodzielną gospodarkę finansową, w ramach systemu opłat ustalanego i pobieranego według zasad obowiązujących w EUROCONTROL.
Zamrożenie 6,5 mld zł i możliwe opóźnienia w odwołaniu
W tekście pojawia się informacja, że Eurocontrol, opierając się na wyroku belgijskiego sądu pierwszej instancji w sprawie roszczeń Pfizer przeciwko Polsce, ma zamrozić 6,5 mld zł należących do PAŻP. Materiał wskazuje też, że analogiczne działania wobec Rumunii miały być zastosowane w podobny sposób, a wczesne precedensy dotyczyły również Serbii i Albanii.
Grodecki zwraca uwagę, że rząd zapowiedział apelację od rozstrzygnięcia w belgijskim postępowaniu, ale – jak podano – nie została ona jeszcze złożona. Planowany termin miał przypadać dopiero na sierpień, a rozpatrywanie apelacji może potrwać, co oznacza utrzymanie zamrożonych środków w czasie.
„Opcja atomowa”: ograniczenie ruchu i umowy z przedpłatą
W materiale opisano, że bez wpływów z opłat trasowych PAŻP może działać jedynie przez dwa, góra trzy miesiące. Wskazuje się przy tym, że nie istnieje prosta ścieżka prawna, by natychmiast zapewnić finansowanie poprzez cywilne wsparcie lub inne doraźne instrumenty. Autor zaznacza, że szybka zmiana ustawy byłaby możliwa tylko wtedy, gdy nie naruszałaby prawa unijnego, a rozwiązania rozważane w przeszłości – np. testy związane z innym trybem zabezpieczania kontroli – nie przyniosły rezultatu w 2022 roku, gdy doszło do strajku kontrolerów.
Wątek awaryjny, nazwany w tekście „opcją atomową”, ma polegać na zamknięciu lub ograniczeniu na wniosek rządu polskiej przestrzeni powietrznej dla linii lotniczych. Jak opisano, tuż po ogłoszeniu miałyby być zawierane przez PAŻP bilateralne umowy z przewoźnikami, oparte o model przedpłat. Zdaniem autora taki ruch miałby jednocześnie zabezpieczyć finansowo agencję i wywierać presję na Eurocontrol, by wyjść z impasu.
W publikacji podano też, że nad Polską średnio odbywa się ponad 1 tys. lotów, a szczególną uwagę zwrócono na znaczenie ruchu czarterowego oraz cargo – w tym przelotów z Chin i Azji w kierunku zachodniej Europy. Autor wskazuje, że ograniczenia w dostępie do przestrzeni powietrznej oraz konieczność zawierania umów z PAŻP mogłyby stać się dla przewoźników czynnikiem wymuszającym szybką decyzję.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Dramatyczna sytuacja PAŻP: zostały pieniądze na 3 miesiące. Możliwa „opcja atomowa”.
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: Niezależna.pl.

