Serwis Niezależna.pl opisuje sprawę skażenia rzeki Bóbr i wskazuje na wielodniowe opóźnienia w informowaniu mieszkańców oraz luki we wsparciu dla lokalnych służb.
Katastrofa ekologiczna miała rozpocząć się w niedzielę i poniedziałek 28 i 29 czerwca. Z 30 czerwca mają pochodzić próbki wskazujące na bardzo zły stan wody, w tym przekroczenia wartości rtęci. Autor tekstu podkreśla, że przez kolejne dni alarm dla ludzi nie miał dotrzeć w porę.
Alert RCB dopiero 4 lipca
Jak wynika z opisu, Alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa dotyczący możliwego skażenia rzeki Bóbr oraz ograniczeń w korzystaniu z wody pojawił się z dużym opóźnieniem. Komunikat miał zostać wysłany do mieszkańców powiatu lwóweckiego w sobotę 4 lipca, rano lub przed południem. Treść ostrzeżenia obejmowała m.in. zakaz wykorzystywania wody do celów rekreacyjnych, gospodarczych i pojenia zwierząt oraz odnosiła się do odcinka wzdłuż gmin Wleń i Lwówek Śląski.
Dopiero 4 lipca pierwsze ostrzeżenia miały wydawać również instytucje podległe wojewodzie. W efekcie – w narracji Tomasza Grodeckiego – przez pięć dni mieszkańcy nie byli informowani o zagrożeniu mimo tego, że stan wody oceniano jako niebezpieczny.
Napowietrzanie ograniczone do okolic zapory
W materiale zwrócono uwagę także na działania operacyjne. Lokalna Straż Pożarna z Lwówka Śląskiego nie miała otrzymać wsparcia ani ludzkiego, ani sprzętowego. Jednocześnie wskazano, że około 10 urządzeń napowietrzających obsługują pracownicy Tauronu, a działania mają być prowadzone tylko w okolicach zapory Pilchowice.
Autor opisuje, że poniżej zapory woda spływa swobodnie, a na dalszym odcinku mają być wykonywane jedynie pomiary radiometryczne. W tekście przywołano też wyniki badań opublikowane na stronie Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska: próbki pochodziły z 30 czerwca, a stężenie rtęci miało przekroczyć dopuszczalną wartość o 50%, natomiast stężenie fosforu nawet 80-krotnie. Podkreślono także, że w jednej z próbek zawartość tlenu rozpuszczonego wynosiła około 8%, co wskazuje na skrajne niedotlenienie.
Według przytoczonego opisu zanieczyszczenie miało występować na odcinku od zapory Pilchowickiej do Jeziora Rakowickiego. W porównaniu z próbkami pobranymi 30 czerwca i 1 lipca 2026 r. w próbkach z punktów bliżej zapory, pobranych 2 i 3 lipca, miała pojawić się poprawa parametrów tlenowych oraz wskaźników biogennych. Zaznaczono też, że w punkcie przy zaporze stężenie rtęci rozpuszczonej miało spaść poniżej progu oznaczalności.
Śledztwo po śnięciu ryb
W sobotę Prokuratura Rejonowa w Lwówku Śląskim poinformowała o wszczęciu śledztwa w sprawie śnięcia kilkunastu ton ryb po spuszczeniu wody ze zbiornika Pilchowice. Sprawa ma być prowadzona w kierunku przestępstwa przeciw środowisku, na podstawie art. 182 Kodeksu karnego.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Pięć dni ciszy po skażeniu Bobru. Państwo zawiodło na każdym etapie.
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: Niezależna.pl.
