Serwis Niezależna.pl opisuje, że kierownictwo Ministerstwa Klimatu i Środowiska ogłosiło rozpoczęcie działalności zespołu ds. niedźwiedzi w Bieszczadach, a dziś ten projekt ma zostać wsparty m.in. zakupem samochodów terenowych. Równolegle resort przedstawia plan dla obszarów związanych z ideą Turnickiego Parku Narodowego.
W przekazie pojawia się informacja o propozycji utworzenia rezerwatu przyrody na terenie Nadleśnictwa Bircza o powierzchni 6 tys. ha. Poseł Polski 2050 Bartosz Romowicz zwraca uwagę, że ma to odpowiadać skali planowanego parku narodowego, który – jak podkreśla – miałby być ustanowiony bez zgody samorządu, jeśli ostatecznie nie uda się wypracować porozumienia. W tym kontekście Romowicz ocenia, że chodzi o omijanie ustawy i wskazuje na potrzebę swojej inicjatywy legislacyjnej.
Rezerwat zamiast parku narodowego
Turnicki Park Narodowy jest od lat jednym z postulatów środowisk ekologicznych. Autor komentarzy w materiale przypomina też, że idea była podnoszona wcześniej, a jedną z historycznych inspiracji miał stanowić Tadeusz Trella. W przywołanym fragmencie jego argumentacji wskazywano, że po II wojnie światowej na Turnicy zachodziły głębokie zmiany, a część terenów została przekształcona na skutek gospodarki leśnej. Trella oceniał, że to, co możliwe do zachowania w formie rezerwatu, dotyczyło obszaru szacowanego na 25 km kw., czyli ok. 2,5 tys. ha.
W materiale zestawiono tę historyczną skalę z nowszymi planami: aktywiści mieliby dziś dążyć do utworzenia obiektu o powierzchni od 17 do 19 tys. ha, a propozycja ministerstwa ma opiewać na 6 tys. ha. Krytycy rezerwatu przedstawiają to jako rozwiązanie zastępcze, które ma odpowiadać na bieżące napięcia wokół tempa wyłączania terenów z gospodarki leśnej.
Zespół ds. niedźwiedzi i spór o skuteczność
Wątek Bieszczadów dotyczy uruchomienia rządowego zespołu ds. niedźwiedzi. Jak podano, problem ma wynikać z coraz częstszego pojawiania się niedźwiedzi brunatnych w pobliżu zabudowań, rosnącej liczby interwencji oraz szkód w gospodarstwach i pasiekach. Celem projektu ma być zintegrowane podejście do sytuacji konfliktowych przy jednoczesnym utrzymaniu wysokiego poziomu ochrony gatunku.
Projekt – wart ponad 19 mln zł i dofinansowany ze środków unijnych w ramach programu Fundusze Europejskie na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko 2021–2027 – ma zakładać m.in. zakładanie obroży telemetrycznych, co ma ułatwić monitoring. Gdyby drapieżnik pojawił się w okolicach domostw, ma być odstraszany przy użyciu gumowych kul i broni hukowej. W materiale pojawiają się też uwagi krytyków, że w praktyce może dochodzić do opóźnień reakcji grup interweniujących, a gumowe kule mogą być mało skuteczne.
W tekście wskazano, że samorządy jeszcze w ubiegłym roku wnosiły o odstrzał pięciu osobników, a Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wydała pozwolenie, lecz ostatecznie cofnęła zgodę po interwencji aktywistów i części polityków koalicji rządzącej. Spór ma się więc toczyć nie tylko o narzędzia wobec niedźwiedzi, ale też o to, jak szybko i w jakiej formie mają być realizowane decyzje dotyczące ochrony przyrody, w tym planów dla Turnicy.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Rząd podgrzewa konflikt o Turnicki Park Narodowy. Chce ustanowić go "tylnymi drzwiami".
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: Niezależna.pl.

