Serwis Niezależna.pl informuje, że 68-letnia Sharon Stone w podcaście Andersona Coopera „All There Is” ponownie otworzyła się na temat skomplikowanej relacji z matką, Dorothy, która zmarła w marcu 2025 roku w wieku 91 lat.
Aktorka podkreśliła, że trudny charakter Dorothy miał swoje źródło w traumatycznym dzieciństwie. W wieku zaledwie 9 lat dziewczynka została odebrana rodzinie z powodu skrajnie przemocowego traktowania i trafiła do innej rodziny, gdzie miała wykonywać obowiązki typowe dla służącej: sprzątać, prać, gotować i robić zakupy. Stone wskazała też, że w wieku 16 lat Dorothy wyszła za mąż za ojca aktorki, a mimo że między nimi miało istnieć silne uczucie, to jednak pamięć z dzieciństwa pozostawiła trwałe ślady.
„Musiałam ją puścić, żeby mogła odejść”
W kolejnej części rozmowy Stone opowiedziała o tym, że jej matka często zachowywała się tak, jakby w ogóle jej nie lubiła. Aktorka łączyła to z nieprzepracowaną traumą, a nie z brakiem miłości. Najmocniej wątek relacji wrócił jednak w rozmowie o końcówce życia Dorothy, którą Stone opiekowała się osobiście w swoim domu.
Jak relacjonowała aktorka, mimo podawanej przez opiekunów morfiny Dorothy uparcie trzymała się życia. Stone zrozumiała, że jej obecność w tym samym miejscu nie pozwala matce odejść, dlatego podjęła bolesną decyzję, by przestać przychodzić do pokoju, w którym przebywała. Gdy ktoś z opiekunów przybiegł po nią i przekazał, że matka umiera, Stone świadomie nie zeszła na dół. Przyznała, że musiała „być tą niesympatyczną osobą”, aby dać Dorothy przestrzeń do odejścia bez nacisku jej obecności.
Słowa, których nigdy nie usłyszała, i ulga po stracie
Sharon Stone mówiła też o lęku matki przed śmiercią. Jej zdaniem Dorothy obawiała się, że po drugiej stronie czekają na nią rodzice, którzy skrzywdzili ją w dzieciństwie. Aktorka opowiadała, że musiała więc powiedzieć jej nieprawdę — zapewnić, iż ojciec Dorothy trafił do więzienia, a matka do szpitala psychiatrycznego, oraz że nikt nie będzie na nią czekał.
Wspomniała także, że przez całe życie czekała na słowa uznania, które — jak sama to ujęła — nigdy nie padły: matka nie powiedziała jej, że jest dumna, że ją kocha, że jest jej przykro ani że jest dla niej ważna. Jednocześnie Stone zaznaczyła, że po śmierci Dorothy poczuła ulgę i że to naturalne uczucie, mimo społecznego przyzwolenia zwykle nastawionego wyłącznie na żałobę i smutek. Podkreśliła też, że choć relacja była trudna, nigdy nie zerwała kontaktu i pozwalała matce być częścią życia swoich dzieci aż do samego końca.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Sharon Stone o trudnej relacji z matką: „Musiałam ją puścić, żeby mogła odejść”.
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: Niezależna.pl.

