„W materiale wPolityce.pl opisano rozmowę z prof. Janem Żarynem”, w której historyk odnosi się do sposobu, w jaki Ukraina prowadzi narrację o własnej tożsamości i relacjach z Unią Europejską. W jego ocenie to, co dzieje się w polityce historycznej po stronie ukraińskiej, ma wpływać również na napięcia w kontaktach z Polską.
Żaryn wskazuje, że wojna Rosji z Ukrainą uruchomiła po tej drugiej stronie potrzebę budowania opowieści o ciągłości i „logice” historii najnowszej. Szczególną rolę przypisuje przywoływanemu przez Ukraińców okresowi z 1918 roku, kiedy — jak zaznacza — pojawiała się możliwość państwowości dzięki wsparciu Niemiec, przy jednoczesnym koszcie dla Polski, sprowadzanej w tej wizji do roli zależnego elementu w niemieckich planach.
„Cywilizacja” a możliwość kompromisu
Historyk łączy tę narrację z odwołaniami do tradycji OUN-UPA i — jak podkreśla — do ludobójczych działań wobec ludności na terenach ówczesnej II Rzeczypospolitej. Jego zdaniem pojawiają się nie tylko spory o pamięć, ale przede wszystkim zderzenie dwóch modeli funkcjonowania: cywilizacji, która buduje swoje struktury kultury i państwowości, oraz takiej, która przyjmuje zbrodnię jako narzędzie realizacji celów politycznych.
Żaryn podkreśla też, że nie zgadza się na symetryzowanie winy po obu stronach. Z jego perspektywy działania wobec Polaków na Kresach południowo-wschodnich — od Wołynia po Lubelszczyznę — były zaplanowanym aktem ludobójstwa. Dodatkowo wskazuje, że odpowiedzialność dotyczy także innych narodów, zwłaszcza społeczności żydowskiej.
Relatywizacja w Europie i „otwarte ramiona”
Wątek niemiecki Żaryn wiąże z tym, jak — jego zdaniem — Berlin może relatywizować przekaz dotyczący „banderyzmu”, a w ślad za tym skłaniać się do szukania symetryzmu w ocenie historii. Historyk ocenia, że w Niemczech może odżywać pamięć ułatwiająca wspólne przedstawianie wydarzeń, co w jego ocenie stwarza ryzyko otwarcia „puszki”, czyli mechanizmu prowadzącego do odgrzewania dawnych ideologii i postaci.
Pada też pytanie o gotowość Europy na konsekwencje takiej zmiany narracji. Żaryn argumentuje, że Polska — jako kraj, który doświadczył ludobójstwa od 1 września 1939 roku — powinna reagować wyjątkowo ostrożnie. Wskazuje również, że — w jego ocenie — reakcja części polskiego społeczeństwa ulega zmianie: ujawnienie przez ukraińskie władze strategii historyczno-politycznej ma być dla wspólnoty narodowej „lekcją” i pretekstem do powrotu do pamięci, którą wcześniej ograniczano.
Ocena polityki rządu i roli prezydentury
Żaryn krytycznie ocenia rząd Donalda Tuska, twierdząc, że nie realizuje on w pełni misji rządu suwerennego, a w praktyce podąża za celami Komisji Europejskiej, które — jak podkreśla — bywają zbieżne z linią niemiecką. Równocześnie historyk opisuje to jako oddawanie budowania własnych interesów gospodarczych, geopolitycznych i wojskowych w ręce podmiotów zewnętrznych.
W rozmowie pojawia się także wątek Pałacu Prezydenckiego. Żaryn wskazuje, że ośrodek prezydencki — jego zdaniem — jest w stanie budować energię i doktrynę polityki państwa, opierając się m.in. na utrzymaniu sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi oraz na prowadzeniu rozmów w europejskim otoczeniu bez eskalowania napięć z każdym partnerem naraz.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Żaryn o cywilizacji z ludobójstwem na sztandarach. "UE gotowa?".
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: wPolityce.pl.

