Serwis Niezależna.pl opisuje głośną debatę związaną z aborcją selektywną, w której – według przedstawianych tez – ma dojść do usunięcia jednego bliźniaka, podczas gdy drugi ma przeżyć. Jakub Maciejewski w publicystyce zestawia tę praktykę ze „zwykłą” aborcją i zwraca uwagę, że oburzenie w przestrzeni publicznej ma skupiać się właśnie na „selekcji” oraz jej konsekwencjach dla drugiego dziecka.
W rozmowach przywoływanych w tekście wskazywano, że aborcja selektywna ma wiązać się nie tylko z samym zabiegiem, ale także z narażeniem drugiego dziecka i matki na poważne komplikacje. Weronika Krawczyk z Fundacji Życie i Rodzina mówi, że w takim scenariuszu dochodzi do rozdzielenia bliźniąt i że – jej zdaniem – bliźnięta już w życiu płodowym mogą odczuwać swoją obecność. Podkreśla również, że zabieg nie miał opierać się na chorobie ani innych przesłankach medycznych, lecz na zgłoszeniu ciąży bliźniaczej po prostu jako nieplanowanego zaskoczenia.
Wątek odpowiedzialności karnej pojawia się w kolejnej części tekstu. Katarzyna Gęsiak z Instytutu Ordo Iuris wskazuje, że w przypadku selektywnej aborcji przestępstwem ma być już pomoc w dokonaniu aborcji. Jej zdaniem osoby organizujące i świadczące taką pomoc mogą ponosić odpowiedzialność karną także wtedy, gdy kobieta wyjeżdża za granicę. W materiale zaznaczono, że Ordo Iuris planuje złożyć zawiadomienie do prokuratury, a Gęsiak zwraca uwagę, iż o ewentualnych działaniach mogą decydować także czynniki pozamerytoryczne.
„Propagandowy charakter” i przygotowanie gruntu
Autor przywołuje też ocenę doktora Piotra Guzdka, który – jako obserwator ruchów proaborcyjnych – wyraża poważne wątpliwości, czy opisywane wydarzenie miało miejsce. Jednocześnie Guzdek ma oceniać je jako działanie o charakterze propagandowym i wskazuje, że środowiska proaborcyjne zmierzać mają do poszerzania debaty, by w przyszłości rozmawiać o legalizacji kolejnej „formy aborcji”. Jego zdaniem prowokacja może służyć normalizowaniu coraz bardziej radykalnych postulatów, a dodatkowo wywoływać poczucie bezkarności wśród osób prowadzących nielegalne działania.
W tekście pojawia się również szerszy kontekst: wskazano, że usuwanie jednego z bliźniąt ma być możliwe dzięki nowszej technologii i częściej występuje – jak podano – przy zapłodnieniu in vitro. Autor odwołuje się przy tym do argumentu obecnego w zachodniej medycynie, który w przeszłości miał przechodzić od szoku do akceptacji, gdy uzasadnieniem miałaby być „wygoda” lub względy społeczne. Jakub Maciejewski zaznacza, że takie działania mają prowadzić do zamętu moralnego i językowego, bo „selektywna” aborcja bywa przedstawiana jako bardziej mroczna od „zwykłej”, a sama skala oburzenia ma wynikać właśnie z tego wyboru.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Zabić bliźniaka. "Gazeta Polska": Aborcja selektywna, czyli szok kontrolowany.
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: Niezależna.pl.

