Nie wystarczyły wyjaśnienia posła Janusza Kowalskiego, że doszło do pomyłki w trakcie obrad Sejmu. PSL skierował sprawę do prokuratury, a ta poinformowała, że prowadzi czynności sprawdzające w związku z użyciem karty do głosowania należącej do innego posła.
Krzysztof Paszyk z mównicy sejmowej zwrócił uwagę na sytuację z sali obrad. Polityk ludowców mówił, że Janusz Kowalski miał pozbawić karty do głosowania Jarosława Rzepę i posłużyć się tą kartą podczas głosowania.
Wyjaśnienia posła: „omyłka” zgłoszona na sali
Janusz Kowalski odpowiedział na zarzuty, podkreślając, że jego „pomyłka” została od razu zgłoszona w Sejmie, z rekomendacją reasumpcji. W swoich wypowiedziach i w materiałach, które opublikował w mediach społecznościowych, wskazał, że podczas wyjmowania karty doszło do błędu — w miejsce własnej karty miał użyć karty Jarosława Rzepy, bo był przekonany, że to jego dokument.
Poseł zaznaczył także, że omyłkę zgłaszał również na sali plenarnej, a informacja trafiła do marszałka Sejmu.
Prokuratura prowadzi czynności sprawdzające
Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście przekazała, że prowadzi czynności sprawdzające w sprawie posłużenia się podczas obrad Sejmu kartą do głosowania innego posła. Jak podano, działania prowadzone są na podstawie art. 231 § 1 kodeksu karnego, dotyczącego przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego.
Sprawa wywołała polityczną reakcję w Sejmie i stała się przedmiotem postępowania, w którym kluczowe pozostaje, jak doszło do użycia karty oraz czy można mówić o działaniu zamierzonym, czy o pomyłce.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Afera w kartą do głosowania. Do akcji wkroczyła prokuratura.
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: Niezależna.pl.

