Serwis Blask Online informuje, że Ata Postek w rozmowie z Natalia Borys opowiedziała o swoich pierwszych castingach i o tym, jak jedna decyzja oraz kolejny telefon zmieniły jej telewizyjną przyszłość. Celebrytka przyznała, że choć dziś kojarzy się ją głównie z „Hotelem Paradise”, jej wcześniejsza droga wyglądała zupełnie inaczej.
Jak wspominała, zaczęła od prób w programie „Big Brother”. Zaznaczyła, że oglądała tę produkcję i — namówiona także przez bliskich — zdecydowała się pójść na casting. W czasie spotkania spędzono wiele godzin, a ona sama podkreśla, że w tamtym okresie potrafiła być „zawariowana”, dlatego musiała się wyciszyć. Ostatecznie nie udało się jej dostać do „Big Brothera”.
Telefon, który zmienił wszystko
Po nieudanym castingu sprawy potoczyły się jednak dalej. Postek zdradziła, że jakiś czas później skontaktowała się z nią produkcja z inną propozycją i dopytała, czy ma chłopaka. Ponieważ odpowiedziała, że nie, usłyszała: „Dawaj, jedziesz”. Jak podkreśliła, był to dla niej wyjątkowy moment.
Właśnie udział w „Hotel Paradise” sprawił, że zaczęła być rozpoznawana przez widzów. Celebrytka zaznaczyła wprost, że to ten program sprawił, iż ludzie kojarzą ją przede wszystkim w tym kontekście.
Wcześniejsze projekty i wspomnienia z „Kliniki bez tajemnic”
W rozmowie pojawił się również temat wcześniejszego telewizyjnego projektu „Klinika bez tajemnic”. Postek nie ukrywała, że nie przyniósł jej tak dużej rozpoznawalności, jak później „Paradise”, ale twierdziła, że i tak wyniosła z tamtego etapu coś cennego. Odniosła się przy tym do kwestii zabiegów, podkreślając, że część efektów ma dla niej znaczenie także do dziś.
Ata Postek odniosła się także do tego, jak wtedy wyglądały początki medycyny estetycznej i że nie wszystko mogło wyjść idealnie. Jednocześnie zaznaczyła, że lekarz miał postarać się o to, by efekty były „piękne” i — jak podsumowała — nic niezmienione.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Miała iść do innego programu, ostatecznie wylądowała w „Hotelu Paradise”. Po latach ujawnia kulisy.
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: Niezależna.pl.

