Serwis Niezależna.pl przypomina, że Komisja Wenecka już w październiku 2025 r. ostrzegała przed patologią znaną jako „prawybory” sędziowskie. Tym razem mec. Jędrzej Jabłoński z Ordo Iuris, komentując temat na platformie X, wskazuje na podobny mechanizm w Polsce, odnosząc go do procesu poprzedzającego wybór członków Krajowej Rady Sądownictwa.
W przywołanej ocenie Komisja miała oceniać hiszpański system reformy Rady Generalnej Sądownictwa, w którym zakładano przywrócenie wyboru sędziów przez nich samych. Komisja co do zasady pozytywnie oceniała ten wariant, ale równocześnie ostrzegała przed ryzykiem wewnętrznej polityzacji środowiska sędziowskiego. Szczególny nacisk położono na możliwość zdominowania wyborów przez organizacje sędziowskie związane ze środowiskami politycznymi, przy jednoczesnym postulacie zagwarantowania równych praw kandydatom niezależnym.
„Prawybory” poprzedziły wybór do KRS, choć według krytyków nie miały podstaw
Na początku 2025 r. miały się rozpocząć przygotowania do obsadzenia nowej, piętnastoosobowej części sędziowskiej KRS. Według relacji, rządząca większość zapowiadała zmianę modelu wyboru członków Rady tak, aby ponownie wybierali ich sami sędziowie, jednak projekt nie wszedł w życie. W efekcie utrzymano model, w którym ostatecznego wyboru dokonuje Sejm.
Ponieważ nie udało się zmienić ustawy, minister sprawiedliwości Waldemar Żurek oraz wskazywane jako powiązane z ekipą rządzącą środowiska sędziowskie i prezesi sądów apelacyjnych mieli zaproponować przeprowadzenie „prawyborów”. Koncepcja zakładała ustalenie, którzy kandydaci cieszą się największym poparciem samych sędziów, przy czym wyłoniona lista miała zostać przedstawiona marszałkowi Sejmu, a posłowie mieli ją jedynie potwierdzić. Ta procedura – jak podkreślano w środowisku prawniczym – nie miała mieć podstaw w prawie.
Jak przebiegło głosowanie i jak zestawia się je z ostrzeżeniami Komisji Weneckiej
„Prawybory” miały jednak zostać przeprowadzone. Pod koniec kwietnia zaczęły spływać wyniki. W Zgromadzeniach Sędziów opiniowanych było 60 kandydatów, a każdy sędzia mógł oddać 15 głosów, tyle, ile przypada miejsc dla członków-sędziów KRS. Iustitia poinformowała 24 kwietnia o tym, że organizacje zgłaszające „zwycięską” listę uzyskały największe poparcie w procedurze opiniowania.
Mec. Jędrzej Jabłoński zestawia to z przywołaną opinią Komisji Weneckiej, podkreślając, że organ ostrzegał przed ryzykiem zdominowania procesu przez organizacje sędziowskie powiązane ze środowiskami politycznymi oraz przed brakiem równych szans dla kandydatów niezależnych. Zwraca też uwagę na rozwiązanie, które w jego ocenie miało sprzyjać dużym organizacjom — w hiszpańskim przypadku chodziło o przyznanie każdemu z głosujących większej liczby głosów w systemie większościowym.
Autor wskazuje następnie na polski wariant „prawyborów”, gdzie – według relacji — każdy sędzia dysponował liczbą głosów odpowiadającą obsadzanym miejscom, czyli 15, co miało przełożyć się na silną dominację list popieranych przez największe stowarzyszenia. Ostatecznie z „zwycięskiej” 15-osobowej listy do Rady miało trafić 13 sędziów; skład został jednak zmieniony przez zgłoszenia Konfederacji i PiS, a w konsekwencji do KRS miał wejść m.in. Łukasz Zawadzki oraz Łukasz Piebiak.
Oprac. Mateusz Święcicki zaznacza, że po wejściu Łukasza Piebiaka do Rady miały zostać podjęte wobec niego działania dyscyplinarne, przedstawiane jako reakcja na sprawę sprzed 10 lat. Jak podkreśla dalej autor, nawet jeśli „prawybory” miały być niewiążące formalnie i prawnie, to wywarły wpływ na to, kogo wskazywano jako kandydatów z najwyższym poparciem.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Dominacja sędziów powiązanych z politykami. Przed "prawyborami" do KRS ostrzegała Komisja Wenecka.
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: Niezależna.pl.

