Serwis Niezależna.pl opisał incydent na trasie rejsu LO155 z Warszawy do Tel Awiwu. Jak podają informacje z obiegu lotniczego, w trakcie lotu doszło do zgłoszenia stanu zagrożenia, które później wycofano — jednak w tym czasie zdążyła zareagować izraelska strona.
PLL LOT potwierdziły, że załoga zgłosiła stan zagrożenia. Rzecznik przewoźnika Krzysztof Moczulski poinformował, że „zgłoszenie zostało wycofane w trakcie dalszej korespondencji z kontrolą ruchu lotniczego”. Maszynę skierowano następnie na lotnisko bazowe linii Electra Airways w bułgarskim Burgas.
Zgłoszenie pojawiło się podczas przelotu nad regionem
Izraelskie media podawały, że pilot miał włączyć sygnał o porwaniu samolotu, gdy maszyna znajdowała się w przestrzeni powietrznej Turcji. Później samolot miał przelecieć nad Cyprem i zawrócić, zanim uzyskano zgodę na lądowanie w tym państwie.
W przekazie medialnym znalazła się też informacja, że alarm uruchomiono przez pomyłkę i dopiero później pilot miał przekazać tę okoliczność. Wojsko w Izraelu zareagowało błyskawicznie — informowano o poderwaniu dwóch myśliwców po tym, jak pojawiła się informacja o utracie kontaktu z samolotem.
Komunikacja wróciła, a sytuację zakończono
Z czasem komunikację miała odzyskać strona wojskowa, a incydent określono jako zakończony. Przebieg trasy potwierdzają też dane serwisu Flightradar24: rejs LO155, który wystartował o godz. 10.30 z Warszawy, dotarł w okolice Cypru, po czym zawrócił i został przekierowany do Burgas.
To kolejny w ostatnim czasie przypadek podobnych zdarzeń w rejonie Izraela, które okazywały się nieprawdziwym zagrożeniem. W lutym izraelskie myśliwce przechwyciły samolot Wizz Air lecący z Londynu do Tel Awiwu po wykryciu na pokładzie sieci Wi-Fi o „groźnie brzmiącej” nazwie.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Po komunikacie samolotu LOT poderwano myśliwce. Poważny incydent.
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: Niezależna.pl.

