Serwis Niezależna.pl informuje, że Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego uchyliła zarządzenie ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka w sprawie sędziego Łukasza Piebiaka. Rozstrzygnięcie ma oznaczać powrót sędziego do wykonywania obowiązków po okresie wstrzymania czynności.
15 czerwca minister Żurek zarządził natychmiastową przerwę w czynnościach służbowych Łukasza Piebiaka jako sędziego Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy. Następnego dnia prezydium Krajowej Rady Sądownictwa zdecydowało o wstrzymaniu Piebiakowi dostępu do dokumentów zawierających prawnie chronione dane osobowe — do czasu zajęcia stanowiska przez całą Radę. Powołano również specjalny zespół, który miał przygotować opinię w sprawie dalszych działań.
Uchylenie zarządzenia przez Izbę Odpowiedzialności Zawodowej
Dzisiejsza decyzja zapadła w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej SN. W składzie orzekającym zasiadali przewodniczący SSN Marek Siwek, SSN Zbigniew Korzeniowski oraz ławnik Radosław Jeż. Izba uchyliła zarządzenie ministra, co — zgodnie z obowiązującymi przepisami — oznacza zakończenie przerwy w czynnościach służbowych Piebiaka.
Materiał przypomina jednocześnie, że decyzja ministra o natychmiastowej przerwie jest wiążąca do momentu wydania odpowiedniej uchwały przez sąd dyscyplinarny, jednak nie dłużej niż przez miesiąc. Po upływie tego terminu sąd dyscyplinarny ma wydać uchwałę o zawieszeniu sędziego w czynnościach albo uchylić zarządzenie o przerwie.
Sprawa komentowana także przez środowisko prawnicze
Przed rozstrzygnięciem SN Stowarzyszenie Prawnicy dla Polski zamieściło wpis dotyczący okoliczności sprawy. Zwrócono w nim uwagę, że konto na X sędziego Łukasza Piebiaka zostało przejęte, a Stowarzyszenie podkreślało „zbieżność” czasową między tą sytuacją a zarządzeniem ministra sprawiedliwości dotyczącego przerwy w czynnościach. W tym samym wpisie skrytykowano również postawę Krajowej Rady Sądownictwa.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Żurek przegrywa przed Sądem Najwyższym. Zarządzenie ws. sędziego Piebiaka uchylone.
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: Niezależna.pl.

