Serwis Niezależna.pl przypomina przepis na barszcz biały na maślance – zapomnianą zupę, którą kiedyś gotowano w czasie upałów. Gdy w wielu okresach lata słupki rtęci przekraczały 30 stopni Celsjusza, nie było mowy o ciężkim obiedzie, a i lody nie były jedyną opcją na ochłodzenie.
Ta zupa bywa opisywana jako kuzynka żurku: jest lżejsza, delikatniej kwaśna i znacznie mniej popularna. W czasach PRL maślanka była w sklepach powszechna i tania, więc domowe gospodynie wykorzystywały ją nie tylko do wypieków, ale też do zup. Później zastąpiły ją inne produkty nabiałowe, m.in. jogurty i serki, a barszcz na maślance na jakiś czas zniknął z codziennych menu.
Dlaczego maślanka ma się „sprawdzać” w upały?
Maślanka to produkt fermentowany – zawiera żywe kultury bakterii kwasu mlekowego. W upale mają one działać łagodząco, a sama zupa jest opisywana jako nieobciążająca układu trawiennego, zwłaszcza w porównaniu z ciężkimi, mięsne wersjami. Dodatkowo ma dostarczać wapnia, białka i płynów, a jej przygotowanie odbywa się na bulionie warzywnym, bez śmietany i bez zasmażki, więc danie ma pozostać lekkie.
Istotne jest jednak to, co dzieje się podczas gotowania: maślanki nie wolno zagotować. Wysoka temperatura ma niszczyć bakterie fermentacji mlekowej i może sprawić, że zupa się zwarzy. Dlatego praktykowano wcześniej „hartowanie” – dosłownie stopniowe podgrzewanie maślanki, zanim trafi do garnka z pozostałymi składnikami.
Skąd wzięła się nazwa i jak przygotować zupę?
Samą nazwę „barszcz” łączono dawniej z zupą robioną z kiszonych liści barszczu zwyczajnego, rośliny rosnącej niemal wszędzie. Z czasem skład potrawy zmieniał się, ale nazwa pozostała. Barszcz biały na maślance bywa wskazywany jako regionalna odmiana – szczególnie kojarzona ze Śląskiem i okolicami Jury Krakowsko-Częstochowskiej, choć w praktyce gotowano go w wielu domach.
Przepis na cztery porcje obejmuje: 1 litr maślanki, 1 litr bulionu warzywnego, 500 g ziemniaków, 150 g wędzonego boczku, cebulę, dwa ząbki czosnku, 20 g masła oraz zioła (majeranek, koperek, natkę pietruszki), a także sól i pieprz. Najpierw ziemniaki gotuje się w bulionie do miękkości. Boczek i cebulę podsmaża się na maśle, dodaje przeciśnięty czosnek i całość przekłada do garnka z ziemniakami, po czym doprawia majerankiem, solą i pieprzem. Kluczowy krok to zahartowanie maślanki: należy wlać do niej kilka chochli gorącego wywaru i dopiero potem połączyć z resztą zupy. Danie podgrzewa się na małym ogniu, bez dopuszczania do wrzenia. Na koniec dodaje się posiekany koperek i natkę pietruszki, a zupę podaje się od razu – najlepiej z młodymi ziemniakami i kromką wiejskiego chleba.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Nasze babcie gotowały ją w upały. Nawadnia i wspiera jelita.
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: Niezależna.pl.

